| Dar i zadanie |
|
|
|
|
Czekaliśmy na te chwile ponad 6 lat. Kiedy odchodził do domu Ojca, nawet ci, którzy nie podzielają katolickiej wiary, traktowali go jak świętego. 1 maja – to jest dzisiaj – zostanie ogłoszony błogosławionym. Będzie to jedna z najszybszych beatyfikacji w historii nowożytnego Kościoła. Na temat Jana Pawła II napisano już tak wiele, że za każdym razem, kiedy siadam do napisania jakiegoś tekstu „papieskiego” mam wrażenie, że nic nie można już dodać. Jednocześnie mam świadomość, że spuścizna duchowa i intelektualna Karola Wojtyły jest tak duża, że niemal życia nie starczy, aby to wszystko przeczytać, o praktycznym zastosowaniu nie wspominając. Siłą rzeczy trzeba się zatem zdobyć na syntezę, a i to jest niełatwe zadanie. Człowiek „Człowiek w całej prawdzie swego istnienia i bycia osobowego i zarazem „wspólnotowego”, i zarazem „społecznego” — w obrębie własnej rodziny, w obrębie tylu różnych społeczności, środowisk, w obrębie swojego narodu czy ludu (a może jeszcze tylko klanu lub szczepu), w obrębie całej ludzkości — ten człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa, drogą, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnice Wcielenia i Odkupienia.” – pisał papież w swojej pierwszej encyklice Redemtor hominis (Odkupiciel człowieka). To niemal programowe zdanie wyznaczyło cały kurs pontyfikatu. Każde słowo, każdy gest nowego błogosławionego był realizacją tego zdania. Gdy nauczał, rozmawiał z młodzieżą, modlił się, błogosławił, czy wreszcie dotykał ludzi – wówczas pokazywał, że Kościół nie jest jakąś masą anonimowych ludzi, ale że w tym tłumie wiernych, które spotkały się z papieżem przez te wszystkie lata swojego pontyfikatu istotny każdy jest niepowtarzalną indywidualnością. Życie „Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, próby wywierania przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą; a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy” pisał w encyklice „Evangelium vitae” (Ewangelia życia) cytując słowa soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym. Jakże dramatycznie brzmiały słowa Ojca Świętego wypowiedziane na polskiej ziemi: „"Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości". Wierzcie mi, że nie było mi łatwo to powiedzieć z myślą o moim narodzie. Bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości. Potrzebna jest przeto powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Dlatego tak ważne jest budowanie "kultury życia": tworzenie dzieł i wzorców kulturowych, które będą podkreślały wielkość i godność ludzkiego życia; zakładanie instytucji naukowych i oświatowych, które będą promowały prawdziwą wizję osoby ludzkiej, życia małżeńskiego i rodzinnego; tworzenie środowisk wcielających w praktykę codziennego życia miłość miłosierną, którą Bóg obdarza każdego człowieka, zwłaszcza człowieka cierpiącego, słabego, ubogiego, nie narodzonego.” (Kalisz, 1997 rok). Młodzież „Drodzy przyjaciele! Widzę w was «stróżów poranka» (por. Iz 21, 11-12) czuwających o świcie trzeciego tysiąclecia. W pierwszej połowie kończącego się wieku młodzi tacy jak wy zwoływani byli na tłumne zgromadzenia, by uczyć się nienawiści. Wysyłano ich, by walczyli jedni przeciw drugim. Zlaicyzowane mesjanizmy, które usiłowały zastąpić nadzieję chrześcijańską, okazywały się potem prawdziwym piekłem. Dziś przybyliście tutaj, by potwierdzić, że w nowym stuleciu nie dacie się użyć jako narzędzia przemocy i zniszczenia; będziecie bronić pokoju, płacąc za to własnym życiem, jeśli będzie trzeba. Nie pogodzicie się ze światem, w którym inni ludzie umierają z głodu, pozostają analfabetami, nie mają pracy. Będziecie bronić życia na każdym etapie jego ziemskiego rozwoju. Będziecie się starali ze wszystkich sił czynić tę ziemię coraz bardziej gościnną dla wszystkich. Droga młodzieży rozpoczynającego się stulecia! Mówiąc «tak» Chrystusowi, mówicie «tak» wszystkim swoim najszlachetniejszym ideałom. Modlę się, aby On królował w waszych sercach oraz w ludzkości nowego wieku i tysiąclecia. Nie lękajcie się Jemu zawierzyć. On was poprowadzi, da wam siłę, byście szli za Nim każdego dnia i w każdej sytuacji” (Rzym, 2000 rok). Słowa te wypowiedziane do młodzieży w Rzymie w Jubileuszowym Roku 2000 są swoistą syntezą podejścia Jana Pawła II do młodzieży. Nie mówił rzeczy łatwych. Był jakże odmienny od popularnych gwiazd popkultury, które i dziś serwują młodym papkowaty przekaz, pozbawiony często wartości. On stawiał wymagania. Widział w młodych nadzieję. Czy się ziści – to już inna sprawa. To najtrudniejsze zadanie domowe, jakie dostali młodzi przełomu wieków. Cierpienie „Każde ludzkie cierpienie, każdy ból, każda słabość kryje w sobie obietnicę wyzwolenia, obietnicę radości. Odnosi się to do każdego cierpienia wywołanego przez zło. Odnosi się także do ogromnego zła społecznego i politycznego, jakie wstrząsa współczesnym światem i rozdziera go – całe to cierpienie jest w świecie również po to, żeby wyzwolić w nas miłość, ów hojny i bezinteresowny dar z własnego „ja” na rzecz tych, których dotyka cierpienie. W miłości, która ma swoje źródło w Sercu Chrystusa, jest nadzieja na przyszłość świata. Chrystus jest Odkupicielem świata: „a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie.” Słowa te zapisane w ostatniej książce Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość” nie były tylko teorią. Im bliżej końca życia Papieża, tym wyraźniej można było zobaczyć jak cierpi. Jego najbliżsi współpracownicy wspominają, że nie skarżył się. Przyjmował je tak, jak o nim wielokrotnie mówił. Tym bardziej wzrusza jedna z ostatnich scen jego życia, kiedy to przytulony do krzyża spoglądał na ustawiony w jego kaplicy ekran telewizora, przezywając drogę krzyżową w Koloseum. Jan Paweł II pozostawił po sobie nieodrobione zadanie. Zrealizować choćby część z jego nauczania, choć trochę być takim jak on. Wierzymy, że tak jak każdego dnia wieczorem stawał w oknie swego pokoju i błogosławił Rzym, tak i dziś błogosławi z domu ojca – Urbi et Orbi – Miastu i Światu. Piotr Chudziński redaktor naczelny |



