| Prezent na Święta |
|
|
|
|
Nie trzeba być chrześcijaninem, aby uznać Biblię za nadzwyczajne dzieło w całej historii ludzkości. Powodów jest bardzo wiele. A ponieważ do naszej wyobraźni najbardziej przemawiają zwycięstwa i rekordy, wystarczy tu wymienić pod jakim względem Pismo Święte jest pierwsze lub „naj”. Oto w porównaniu do wszystkich innych ksiąg i książek świata, to właśnie Biblia ma najwięcej wydań i największy łączny nakład, najwięcej wersji językowych i oddzielnych przekładów. Żadne inne dzieło nie było tyle razy czytane, cytowane, omawiane, komentowane i zapamiętywane w wielu – nawet bardzo obszernych – fragmentach. Choć liczba stron czy słów nie jest tu, oczywiście, najważniejsza, to również pod tym względem Pismo Święte należy do najobszerniejszych. Ale i tak łączna objętość poważnych publikacji na temat Biblii jest od niej przynajmniej kilkaset razy większa! Interpretowanie i tłumaczenie Pisma Świętego stało się niemal odrębną dziedziną nauki. A dla niektórych ludzi największą przygodą ich życia. Biblię warto poznać jako monumentalne, bardzo złożone dzieło literackie – wielowątkowe i wielogatunkowe. Bez wątpienia najważniejsze w historii literatury powszechnej! Bo to właśnie Pismo Święte jest źródłem i podstawą największej liczby twórczych odniesień i zapożyczeń, polemicznych aluzji i argumentów, artystycznych inspiracji i natchnień… To ono wciąż budzi najwięcej emocji i dyskusji; także sporów i nieporozumień. Całą Biblię można przeczytać z zainteresowaniem i podekscytowaniem już choćby dla obecnych w niej motywów przygodowych, psychologicznych, romantycznych, dramatycznych… Ba, nawet kryminalnych i katastroficznych. Pismo Święte to przedziwna „jedność rozmaitości” – niezwykłe bogactwo treści i wspaniała różnorodność formy! Biblia, zwłaszcza Nowy Testament, jest więc swoistą kanwą całej literatury nowożytnej. Ale również dla językoznawców żadne inne dzieło nie ma aż takiej wagi. Wszak to z Pisma Świętego pochodzi największa liczba wyrażeń, zwrotów i fraz, które funkcjonują w różnych współczesnych językach i uatrakcyjniają bądź udoskonalają nasze wypowiedzi. Są to tzw. biblizmy, których w polszczyźnie żyje przynajmniej setka. Oto garść przykładów z obu Testamentów: alfa i omega, chodzić od Annasza do Kajfasza, apokalipsa, gehenna, wieża Babel, palec boży, manna z nieba, syn marnotrawny, nie samym chlebem żyje człowiek, Judasz, hiobowe wieści, Sodoma i Gomora, głos wołającego na puszczy, posypać głowę popiołem, wdowi grosz, kielich goryczy, niewierny Tomasz, mieć czyste ręce, niebieski ptak, maczać w czymś palce, gwiazda przewodnia, fałszywy prorok... Jak widać, żaden „Harry Potter” czy „Księga rekordów Guinessa” nie mogą się równać z Biblią choćby tylko w ludzkim wymiarze. Ale to tylko licha namiastka jej prawdziwej wartości!
Długi „list od Boga”
Dla chrześcijan i judaistów Biblia jest – wszystkim! A przynajmniej być powinna. Gdyby ktoś z nich na typowe pytanie z tak modnych dzisiaj sond: „Którą jedyną książkę chciałbyś mieć ze sobą na bezludnej wyspie?” nie odpowiedział bez namysłu: „Oczywiście Pismo Święte!”, to z jego wiarą na pewno jest coś nie w porządku. Bo przecież to właśnie Biblia jest dla tej wiary źródłem, fundamentem, przewodnikiem, nauką, zachętą… (Rzecz jasna w przypadku judaistów dotyczy to tylko Starego Testamentu). Poznawanie Pisma Świętego jest więc dla chrześcijan… radością, szansą i nadzieją! Owszem, również obowiązkiem, ale ten kojarzy się nam zbyt negatywnie, aby do tego sprowadzać obcowanie z „listem od Boga”. Ale nie jest to łatwy list. Nie wystarczy go tak po prostu przeczytać i w ten sposób „zaliczyć”. Treść Biblii trzeba zgłębiać i niejednokrotnie rozgryzać. Nie jest jednak prawdą, że powinni to robić jedynie nieliczni – odpowiednio do tego przygotowani duchowo, intelektualnie i teoretycznie. Takie, dawniej spotykane, poglądy są dziś wygodną wymówką dla tych, którym Pismo Święte wydaje się zbyt trudne, długie czy wręcz nudne (bo już je niby znają z mszalnych czytań). Nie zmienia to faktu, że do poznawania Biblii warto się stosownie przygotować. Bo dzięki temu nie będzie to wyłącznie ciekawa lektura, ale prawdziwe przeżycie wzmacniające i ubogacające naszą wiarę. Jak to skutecznie osiągnąć, mówił podczas kilkudniowych rekolekcji na początku Wielkiego Postu w parafii pw. MB Pocieszenia ks. Artur Andrzejewski – miłośnik i znawca Pisma Świętego. Treść jego pasjonujących homilii – prelekcji można streścić w kilku zasadach, które powinny towarzyszyć poznawaniu Biblii przez każdego chrześcijanina.
Jak Go czytać?
Biblię – zwłaszcza niektóre jej rozdziały i całe księgi, z psalmami na czele – warto czytać na głos. Rytm czy nawet swoista melodia wielu fragmentów słowa bożego ułatwiają bowiem ich „wstęp” do serca i pozostanie w pamięci.
Do Dzieła! Zalecenia dotyczące naszego podejścia do Pisma Świętego można przedstawić jeszcze krócej: Wiedzieć. Czytać. Znać. Rozumieć. Kochać. Stosować. Dziękować. I chyba najkrócej: do Dzieła! Właśnie do tego Dzieła i do wielkiego dzieła jego zbożnego poznawania i wytrwałego stosowania. Jednak wielu z nas musi najpierw swoje Pismo Święte odnaleźć i odkurzyć. Na pewno byłby to najważniejszy czyn w ramach świątecznych porządków. – Do Dzieła!
Marek Zboralski
|





