Żeby Polska była Polską PDF Drukuj Email

4 czerwca 1989 roku

Mamy się z czego cieszyć. Tekst ten dedykuję wszystkim narzekającym, marudzącym i dzielącym na prawo i lewo.

W jakim kraju byśmy żyli, gdyby nie upadł komunizm? Co stałoby się, gdyby wówczas Polacy podzieleni na "nas" i "ich" nie potrafili usiąść i rozmawiać? Strach pomyśleć. 

To jest wielkie święto. I nie mówię jedynie o dacie wolnych wyborów, ale o całym tym procesie, który sprawił, że dziś mogę żyć w wolnym kraju; pisać co chcę, myśleć co chcę i nikt mnie za to do więzienia nie zamknie. Gdy zechcę mogę studiować za granicą czy wyjechać do pracy - bez łaski i konieczności "współpracy" z panami z któregoś departamentu. Wolność jest w życiu narodowym jedną z najwazniejszych wartości. To za nią ginęły pokolenia Polaków - kolejne rodziny zostawały bez mężów i ojców po to, aby dziś jedni czy drudzy mogli ponażekać, jak to jest źle.

Lekcja tamtych dni jest wciąz nieodrobiona. Nawet na kilka chwil nie stać nas na to, aby zawiesić wszelkie polityczne i ideologiczne spory i wspólnie świętować. Prawda jest taka, że jesteśmy mierni. Bo tylko miernoty nie stać na to, aby znaleźć w życiu takie chwile, aby być wspólnotą. Żenujący spektakl w wykonaniu polityków różnych opcji pokazuje, że wartości które budowały kształt polskiej wolności zamieciono pod dywan. Różne środowiska prześcigają się w organizowaniu swoich - jedynie słusznych - obchodów. Małość nie omija najwyższych szczebli władzy - prezydenta i premiera, którzy nie potrafili na czas usiąść w jednym czy drugim gabinecie i się spokojnie porozumieć. 

 Mur berliński runął. Jednak na własne życzenie zbudowaliśmy sobie mury w naszych głowach. Pod wodzą pseudointelektualistów i pseudo-politycznych reprezentantów, pod wodzą pseudopatriotów uzurpujących sobie prawo do bycia "prawdziwymi" Polakami. Na własne życzenie stworzyliśmy mur i ani myślimy, aby go rozmontować. 

Kto w świecie chce zobaczyć, jak zepsuć jedną z najważniejszych historycznych rocznic, niech przyjedzie w te dni do Polski. 

A ja i tak się cieszę, mając nadzieję, że miernoty odejdą wreszcie na emeryturę milczenia. Jestem wdzieczni wszystkim tym, którzy poświęcili czasem życie całe, abym dziś nie musiał się niczego ba, abym mógł być nie tylko wewnętrznie, ale i zewnętrznie prawdziwie suwerenny. I nawet głupota "autorytetów" mi tej radości nie odbierze. 

I pójdę na eurowybory, no to też jest owoc 4 czerwca. 

Wszystkim maruderom, którzy zawsze mają lepsze recepty i rozwiązania mówię NIE. 

Nie odbierzecie mi tej radości, bo mamy za co dziękować Bogu. 

 

Piotr Chudziński

redaktor naczelny

 
© 2009 Dobry Portal