Strzał w kolano PDF Drukuj Email

Od kilkunastu dni społeczność internautów (i nie tylko) elektryzują cztery litery: ACTA.

Jedni mówią o zamachu na wolność w Sieci. Inni wskazują, że jest to próba ochrony własności intelektualnej przed złodziejskim komputerowym piractwem, które przybrało dziś formy globalne.

Czy jednak sposób jest dobry? Moim zdaniem - niemożliwy do wyegzekwowania. Tak samo absurdalny, jak przekonanie prawodawców, że w celu ochrony małolatów przed pornografią, wystarczy wymóg umieszczania przez webmasterów stosownej zgody potwierdzającej pełnoletność i chęć oglądania nagich fotek.

Oczywiście "piractwo" jest czymś moralnie złym. Jakiś artysta kilka miesięcy pracuje na jednym kawałkiem i nic dziwnego, że czuje się średnio, kiedy czasem nawet przed premierą może "ściągnąć" za darmo swoje dzieło. Podobnie rzecz ma się z twórcami filmowymi, którzy wydają grube pieniądze, aby powstał obraz i chcieliby na nim dobrze zarobić. Ponadto jest to kwestia szacunku dla drugiego człowieka, dla jego talentu i pracy. 

Niestety, każdy medal ma dwie strony. portale na których swobodnie można "wymieniać pliki" niejako przy okazji przyczyniają się do wzrostu popularności artystów. Oczywiste jest, że nie wszyscy, którzy "ściągają" mp3, nabyliby sobie płytowy album. A skoro by nie nabyli, to również by nie słuchali. Na uwagę zasługuje również słaby wciąż stopień archiwizacji materiałów. Widzowie, którzy na przykład chcieliby obejrzeć jakiś archiwalny materiał telewizyjny, zmuszeni są do "ściągania", bo nie ma dobrego miejsca w sieci, gdzie mieliby dostęp do interesujących ich materiałów. Dlatego prawdą jest, że z takich serwisów jak popularny chomik można ściągnąć niemal wszystko, ale również prawda jest, że jest to jedno z największych w "polskiej" sieci archiwów cyfrowych. 

Wydaje się zatem, że jest wyjście z sytuacji. Wystarczy, aby serwisy "wymiany plików' były płatne. Każdy, kto chce "ściągnąć" plik powinien zapłacić nie tylko właścicielowi serwisu, ale również artyście. Oczywiście jest to dużo bardziej trudne do zorganizowania, ale nie niemożliwe. Ponadto, jeśli opłaty byłyby w jakiejś rozsądnej wysokości, myślę, że ilość chętnych do "ściągania za darmo" również mocno by stopniała. jednocześnie wzrosłaby ilość osób, którzy byliby gotowi zapłacić. Właśnie dlatego ACTA jest uderzeniem nie tylko w internautów, ale również w artystów. Mogliby więcej zarobić, a tak wszyscy stracą. A problem pozostanie i tak nierozwiązany. Są przecież kraje, które nigdy nie podpiszą ACTA. Mają też serwery, które z powodzeniem udostępnią. A pieniądze uzyskane w ten sposób nie powędrują ani do budżetu europejskich państw, ani do kieszeni artystów. Zasilą natomiast fundusze przeznaczone na zbrojenia. Nie jest chyba wielkim odkryciem fakt, że kraje do których przeniosą się serwisy "wymiany plików" swa jednocześnie miejscami, które mają do wolności i demokracji dość specyficzne podejście. 

Awantura wokół ACTA uruchomiła przy okazji pokłady ludzkiej aktywności. Na ulicę wyszli młodzi, którzy do tej pory nie interesowali się polityką. I to chyba jedyny pożytek. Poczuli, że są obywatelami. Protesty w których uczestniczą na skalę niespotykana od 1989 roku są tego wymownym świadectwem. I jeśli rzeczywiście postanowienia ACTA będą wprowadzane w życie, to jest to koniec partii rządzącej. Przecież to ich główny elektorat. Ktoś sobie strzelił w kolano.   

Piotr Chudziński

redaktor naczelny

 
© 2009 Dobry Portal