Egzaminacyjny świst PDF Drukuj Email

Czas egzaminów gimnazjalnych minął. Kto tak na prawdę go oblał?

Oczywiście dorośli. Ich hipokryzja sięgnęła zenitu. Oto przez całe życie starają się wpoić młodzieży wartości na których mają budować swoje życie. A kiedy przychodzi do ich weryfikacji... cóż... Polak potrafi.

Nie wiem komu chciała pomóc pani dyrektor z warszawskiego gimnazjum, która na spółkę ze sprzątaczką i tak zwanym "dorosłym" osiemnastolatkiem opublikowali wyniki egzaminów w internecie. Dywagacje, czy pani dyrektor powinna być odsunięta od pracy z młodzieżą czy "jedynie" zdjęte ze stanowiska dyrektora są bezprzedmiotowe. Odpowiedź na pytanie o kwalifikacje moralne tej pani w odniesieniu do działalności wychowawczej jaką chcąc nie chcąc prowadzi każdy nauczyciel jest oczywista. Zastanawiam się również o czym myśleli nauczyciele, którzy w środę rozdali uczniom testy matematyczno-przyrodnicze, skoro nawet sami uczniowie doskonale wiedzieli, że w ten dzień zdają test humanistyczny. Zdaje się, że w komisjach egzaminacyjnych zasiada więcej niż jedna osoba.

Nie od dziś wiadomo, że Centralna Komisja egzaminacyjna przygotowuje testy cały rok. Okazuje się, że i ten długi czas nie wystarczył, aby zauważyć, że tak zwana rozprawka o podróżach do końca rozprawką nie była, a niejeden polonista zaliczyłby temat tej wypowiedzi do esejów.   

O tym, że świat dorosłych nie portafił się w pierwszym momencie odnaleźć w nowej sytuacji, świadczy również "genialny" pomysł ścigania wszystkich, którzy trafili na stronę z odpowiedziami. Oczywiście ich uczciwość nakazywałaby, aby na nią nie wchodzili, ale.. przykład idzie z góry. Karanie ich jednak za to jest absurdalne. To tak, jakby ktoś na słupie ogłoszeniowym wywiesił napis: "Prezydent podczas najbliższej olimpiady nie ma szans w skoku wzwyż", a potem karał wszystkich, którzy tę informację przeczytają za obrazę prezydenta.  

Bardzo ciekawa sprawa: co roku uczniowie polskich szkół zdają rózne egzaminy. I co roku pojawia się w myśli to jedno słowo, które pojawić się nie powinno: kompromitacja. Czy zatem zamiast powiedzieć: "do następnego egzaminu", nie trafniej byłoby powiedzieć: "do następnej kompromitacji"?

Oby nie. 

 

Piotr Chudziński

redaktor naczelny

 
© 2009 Dobry Portal