Przemijanie... PDF Drukuj Email

W pierwsze dni listopada cmentarze bardziej niż kiedykolwiek tętnią życiem.

Wszyscy jakoś w te dni czujemy się dotknięci śmiercią. Czujemy jej majestat. Jakoś mniej się jej lękamy. Wreszcie wspominamy. Najpierw bliskich, tych, którzy może jeszcze poprzedniego roku stali nad grobami, a teraz sami przeszli na drugą stronę. Pamięci nie brakuje również dla tych, którym Polacy tak wiele zawdzięczają. Nasze myśli wędrują do tych wreszcie, którzy spoczywają w zbiorowych mogiłach, często bezimiennych. A jednak chcielibyśmy objąć ich serdeczną pamięcią, jakoś objąć ich osobiste historie, nawet jeśli szczegółów ich życia nigdy nie poznamy.

Spacerując po cmentarzu jakoś łatwiej przypominamy sobie słowo przemijanie. Dotyka nas pewna miara sprawiedliwości, której matką jest śmierć, wobec której wszyscy jesteśmy równi. W dodatku to wciąż nieokiełznana przez człowieka rzeczywistość, której mimo postępu nauki nie udało się człowiekowi ujarzmić. 

Może dlatego zapalając znicz nad grobem bliskich i dalszych zmarłych, tak trudno uwierzyć nam w to, że grobowa deska jest ostatecznym kresem. Nawet ci, którzy nie przyznają się do wiary, tak bardzo chyba w te dni chcą wierzyć, że ostatnie słowo nie należy do śmierci. 

Piotr Chudziński

redaktor naczelny

 
© 2009 Dobry Portal