Wakacje na dopalaczu PDF Drukuj Email

Wakacje powoli zbliżają się do końca. Młodzież szkolna oczywiście się nie cieszy. Wakacje to czas większego luzu od szkoły i rodziców.

 

Przez chwile zastanawiałem się ilu młodych w te wakacje po raz pierwszy spróbowało narkotyków. Tak jak jeszcze 15-20 lat temu modnie było strzelić sobie browara czy wypalić papierosa, tak dziś w modzie jest zapalenie jointa czy wciągnięcie tego czy tamtego. Coraz większa część młodych używa tego typu specyfików jak czegoś normalnego, służącego jedynie poprawieniu nastroju. Świat rzeczywiście widzi się inaczej. Oczywiście wszyscy nad tym panują - tak przynajmniej twierdzą.

Najbardziej żenujące jest jednak podejście prawodawcy do tego problemu i udawanie, że go nie ma. Nie wiem kto z autorów ustawy wierzy, że produkty sprzedawane w wyrastających jak grzyby po deszczu sklepach z dopalaczami są przeznaczone do kolekcjonowania. Jest to jakiś idiotyczny absurd, a autorzy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii chyba udają większych idiotów niż są w rzeczywistości. "Zapraszamy do zielonej strefy. Green Zone jest produktem dla największych  koneserów. Efekt kolekcjonerski jeszcze nigdy nie był tak radosny. POLECAMY!!!" - to tekst z jednego ze sklepów internetowych promujących tego typu produkty. DO tego pojawiła się również recenzja: "Szkoda ,ze na linii produkcyjnej nikt nie pomyslal o otwarciu na opakowaniu bo trzeba używać zębów. Konsystencja mocno puszysta jak armagedon o zapachu herbaty. Efekt kolekcjonerski na średnim poziomie. Spodziewałem sie czegoś więcej - wole nowego taifuna jednak. Efektem podobne do Mean Green z dluzszym czasem dzialania Jesli ktos lubi wyrównany lot na niezbyt wysokim pułapie to coś dla niego. Starsi kolekcjonerzy niech wezmą greengo nowego albo taifuna nowego."(pisownia oryginalna). Nie trzeba chyba być detektywem Rutkowskim, aby stwierdzić, że kolekcjoner nie jest filatelistą i nie wkłada sobie tego produktu do domowego klaseru, aby w deszczowy wieczór pochwalić się przed znajomymi. 

Spór między zwolennikami legalizacji tak zwanych miękkich narkotyków (które de facto są w Polsce legalne), a ich zdecydowanymi przeciwnikami znany jest nie od dziś. Ci pierwsi jako jeden z koronnych argumentów przytaczają fakt, że alkohol również uzależnia, a jest legalny. To prawda, tylko gdy czytam statystyki i widzę, że spora część gimnazjalistów przynajmniej raz w życiu była pijana, przestaję być optymistą. Wiem, że nawet Biblia mówi, że "wino rozwesela duszę", dodaje jednak po chwili, że jego nadmiar mąci prawy umysł. Prawda jest taka, że nastolatki piją na potęgę przy bezradności rodziców i wychowawców, a czasem za ich cichym przyzwoleniem. Zastanawiam się, czy podobna tolerancja i bezradność ma miejsce w przypadku narkotyków. Jeśli komuś wydaje się, że jesteśmy wstanie wyegzekwować wymóg sprzedaży tych środków osobom powyżej osiemnastego roku życia, to wystarczy spojrzeć jak w praktyce wygląda realizacja tego samego wymogu co do alkoholu. 

Myślę, że mamy jeszcze czas, aby powiedzieć wyraźnie, że narkotyki są złe, że młodym nic nie pomagają. Łagodzą jedynie na chwilę pielęgnowane wewnątrz kompleksy. Żałosny jest fakt, że nawet prawo nie jest po stronie tych wychowawców, którzy widzą zagrożenie. Skoro jednak zgodnie z rzymską formułą "głupie prawo, ale prawo" są zmuszani przez ustawodawcę do tolerowania tej chorej sytuacji, to może nie jest jeszcze za późno, aby powstała silna grupa nacisku, która w tej kwestii wykaże się odrobiną zdrowego rozsądku. Może wówczas wszelkie rozmowy na temat szkodliwości tych środków nie będą kończyć się stwierdzeniem, że "to jest legalne". Okazuje się po raz kolejny, że to co jest legalne nie zawsze bywa dobre.

Na koniec jeszcze jedna recenzja: "Mocniejsza wersja green zone. Z tych 2 mieszanek wybrałbym jednak Melange bo sa w tej samej cenie. KOnsystencja ta sama co green zone i zapach taki sam ale o wiele bardziej intensywny. Bania krótka 35-40min i średnia. Daje 4/5 na zachęte bo ja jestem bardzo doswiadczonym kolekcjonerem i wiem ,ze wielu mniej doswiadczonych znajdzie w tej mieszance przyjemnosc."(pisownia oryginalna). recenzja iście kolekcjonerska. Jest jak Media Markt - nie dla idiotów.

 

Piotr Chudziński

redaktor naczelny 


 
© 2009 Dobry Portal