| 600 lat po Grunwaldzie |
|
|
|
|
Mam wrażenie, że gdzieś głęboko w naszej świadomości siedzi pielęgnowany mit krzyżaków. Obłudnych rycerzy, którzy z chrystianizacji mieli uczynić pretekst do zbrojnych interwencji. Jak patrzymy na Zakon w 600 lat po bitwie pod Grunwaldem? Ci, którzy swoją wiedzę o Zakonie Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie - bo tak brzmi oficjalna nazwa krzyżaków, czerpią z Sienkiewicza będą zapewne zdziwieni współczesnym obliczem Zakonu. To dziś bardzo nowoczesna instytucja, która wyspecjalizowała się w niesieniu pomocy potrzebującym. Z sienkiewiczowskim obrazem rządnych krwi rycerzy z czarnym krzyżem na płaszczach ma wspólny ów krzyż, który pozostał jako element stroju zakonnego.Mało kto wie, że kontakty Zakonu z Malborkiem, który przez 550 lat był siedzibą Wielkiego Mistrza układają się dziś przyjaźnie. Widać, że poszerzyły się horyzonty. Obecnie w Zakonie jest dwóch księży pochodzących z Polski, kolejnych dwóch przygotowuje się do święceń. Mit Grunwaldu umiejętnie podsycany był nie tylko przez XIX i XX-wieczna literaturę narodową, ale również przez komunistyczna propagandę. Wynik jest taki, że dziś - mimo upływu 600 lat, wielu z nas patrzy na krzyżaków nieco podejrzliwie. Jakbyśmy nie mogli im zapomnieć tamtych czasów. Oczywiście niektórzy członkowie zakonu dopuszczali się rzeczy haniebnych. Jednak historyczna uczciwość każe nam wspomnieć również o wkładzie cywilizacyjnym zakonu. "Z wielkim zainteresowaniem historycy, historycy sztuki, archeolodzy, architekci i etnografowie badają zakładanie przez Zakon Krzyżacki miast i wsi, struktury handlowe, administracyjne i gospodarcze, budowę kościołów, tworzenie wspólnot parafialnych i zakładanie biskupstw. Cieszy nas także z jak wielką miłością i pieczołowitością, a także z zaangażowaniem wielkich kosztów finansowych, odbudowywane są zamki i warownie starego Zakonu, z których wiele należy do światowego dziedzictwa kultury." - mówi w wywiadzie dla KAI opat Bruno Platter - wielki mistrz Zakonu. Cieszy ponadto fakt, że grunwaldzka rocznica obudziła w wielu ludziach zainteresowanie historią. Dziś tłumy znów ściągną pod Grunwald, aby podziwiać inscenizację ostatniej rycerskiej bitwy w Europie. I wielu z nich ze zdziwieniem rozpozna w zakutych w zbroje rycerzach ludzi biznesu czy kultury. Ludzi z pasją, którzy lubią od czasu do czasu zamienić dobrze skrojony garnitur na rycerską zbroję. Piotr Chudziński redaktor naczelny
|



