Tischner odkrywany... PDF Drukuj Email

"Okrągła" rocznica śmierci ks. Józefa Tischnera nastraja do refleksji.

 Bez wątpienia był nietuzinkową postacią w historii Kościoła w Polsce XX wieku. Kapłan, filozof miał tę niespotykana u innych zdolność przekładania trudnego języka filozofii na język codziennych ludzkich spraw. Potrafił znaleźć wspólny język z profesorami na uniwersyteckiej sali, góralami i przedszkolakami. 

Nie bał się mediów. Doskonale rozumiał, że ten środek masowej komunikacji może być również amboną. 

W swoim życiu pokazywał Kościół otwarty na człowieka. Pokazywał Chrystusa, który rozumie człowieka i wciąż go szuka. Katoliccy ultrakonserwatyści spod znaku Radia Maryja mieli mu za złe bratanie się z tak zwanymi liberałami. On jednak niestrudzenie wchodził na współczesne areopagi, aby jak dawniej starożytni prowadzić dialog.

Przekonywał, że najważniejszym darem Stwórcy jest wolność, która jak mawiał jest "nieszczęsnym darem". Może motywować przecież człowieka do wielkich działań, może również spychać go na moralne manowce. 

"Dobre drzewo nie może rodzić złych owoców". Stąd skoro każdy człowiek jest z gruntu dobry, trzeba, aby wciąż on sam w sobie to dobro odkrywał.

Wciąż brakuje nam Tischnera, jego trafnych diagnoz i ciekawych myśli, które skłaniały do filozofowania nawet tych, którzy na codzień z filozofią nie mieli wiele wspólnego. Tischner ukazywał bogactwo człowieka, bez względu na jego przekonania. Umiał rozmawiać. I tego dziś chyba najbardziej ludziom brakuje...

Piotr Chudziński

redaktor naczelny   

 
© 2009 Dobry Portal