Dramat trwa PDF Drukuj Email

Niemal bez echa przeszedł opublikowany niedawno raport dotyczący aborcji. Wynika z niego, że w samym tylko 2008 roku uśmiercono w łonie matki w Europie 3 miliony ludzkich istnień.

Dane nie nastrajają do optymizmu. Przez ostatnie 20 lat dokonano na świecie niemal 20 milionów aborcji. Tymczasem słyszymy doniesienia o turystyce aborcyjnej. W wielkiej Brytanii Polki mogą pozbyć się niechcianych dzieci. Narażają się przy tym na karę, ponieważ jest to niezgodne z unijnym prawem. Nie przeszkadza to jednak klinikom aborcyjnym promować swoich usług w krajach takich jak Polska, gdzie wciąż jeszcze ochrona życia poczętego jest daleka od unijnych "standardów". Owe firmy znajdują sojuszników w postaci organizacji feministycznych, które w imię niezrozumiałego dla mnie dobra kobiet nie sprzeciwiają się tego typu praktykom. owo dobro jest dla mnie niezrozumiałe, ponieważ owe dwadzieścia milionów aborcji to również dramaty kobiet związane nie koniecznie z brakiem otwartego dostępu do aborcji, ale ze stratą swoich dzieci. 

W Poznaniu na jednej z kamienic zawisł plakat porównujący aborcję z holokaustem. Wiele kontrowersji wzbudziło zestawienie aborcji z portretem Adolfa Hitlera. Również w tym momencie obłuda feministek sięgnęła zenitu. Oto okazało się, że aktywistkom nagle zrobiło się żal ofiar aborcji - nie, nie nienarodzonych dzieci, ale kobiet, które zdecydowały się na ten bolesny krok. oto jesteśmy świadkami ciekawej logiki. Najpierw organizacje te nie robią zbyt wiele, aby stworzyć kobietom alternatywę, w otwarty sposób krytykując stan prawny w Polsce i promując aborcję jako jedno z rozwiązań, aby w chwilę później współczuć ich ofiarom. To przypomina mi sytuację w której powiedzielibyśmy, że złodziej ma prawo do kradzieży, aby po chwili współczuć jego ofierze. Z czym skojarzyć te dwadzieścia milionów aborcji, jeśli nie z holokaustem? Właściwie można powiedzieć, że ofiar jest dwa razy więcej, ponieważ do każdego zabitego dziecka doliczyć trzeba jego matkę. 

Cierpienie kobiet, które dały sobie wmówić, że jest to jedno z wielu rozwiązań cierpią niepomiernie. Wiele na ten temat powiedzieć mogliby psycholodzy, którzy na co dzień stykają się z dramatami tych ludzi. Są to często dramaty całych rodzin. Kwestia aborcji nie jest wcale sporem czysto ideologicznym. Ci, którzy jeszcze wątpią, że dziecko w łonie matki jest człowiekiem, zwyczajnie powinni dokształcić się w dziedzinie biologii czy antropologii. Problem leży w tym, czy etyczne jest fundowanie dramatu ludziom i zarabianie na tym dużych pieniędzy. Istnienie firm utrzymujących się jedynie z tego procederu nie jest jakąś tajemnicą. Nie znam osoby, której aborcja na dłuższą metę by w czymś pomogła. Znam za to wiele osób, których bardzo skrzywdziła. Widziałem wiele osób, które przed kamarami utyskiwały na polski ciemnogród, nie widziałem natomiast żadnej, która przeżyła aborcję i patrząc widzom prosto w oczy powiedziałaby: polecam ten wybór, chciałabym przeżyć to jeszcze raz. 

Propagatorzy aborcji i wszyscy ci, którzy robia na tym wielkie pieniądze podobni są do wilków w owczej skórze. Sprawiają nieodparte wrażenie, że chcą dobra człowieka. Jednak nawet dzieci wiedzą, że wilk zawsze pozostanie wilkiem i skóra owcy nic tu nie zmieni. 

 

Piotr Chudziński

 redaktor naczelny

 
© 2009 Dobry Portal