| Krzyż niezgody |
|
|
|
|
Wyrok europejskiego trybunału w sprawie krzyża pokazuje, że mamy kłopoty z... tolerancją. Trudno mi wyobrazić sobie, abym był niewierzący. Tu w Polsce, gdzie każdy w coś tam jednak wierzy. Jednak gdybym był, to czy drażniłby mnie krzyż w sali w której naukę pobierałoby moje dziecko? To zależy... Gdybym był człowiekiem nietolerancyjnym to tak. Denerwowałoby mnie to, że moje dziecko musi patrzeć na znak, który dla mnie nic nie znaczy. I to umieszczony w dodatku w państwowej instytucji. Gdybym był człowiekiem tolerancyjnym, to nie widziałbym problemu. Rozumiałbym, że na świecie istnieją różne kultury, wiary i religie. Starałbym się pokazać, że choć ja i moja rodzina nie wierzymy w Boga, to są na świecie ludzie - i jest ich większość - którzy jednak w takiego czy innego Boga wierzą. Wówczas krzyż zawieszony w sali lekcyjnej mojego dziecka byłby niejako "przedmiotem dydaktycznym". Aby zrozumieć o czym mówię wystarczy, że wybiorę się w podróż do jakiegoś kraju w którym przytłaczającą większość stanowią muzułmanie. Będąc szefem jakiejkolwiek firmy na przykład w Egipcie musiałbym przyjąć do wiadomości, że część moich pracowników na jakąś chwilę przerywa pracę, aby się modlić. Czy w imię tolerancji mógłbym im tego zabronić? Gdzie podziałby się wówczas mój szacunek dla tych ludzi, dla których religia jest elementem kultury? A co z Europą? Czy się to komuś podoba, czy nie jest to kontynent przesiąknięty chrześcijaństwem. Nie w tym znaczeniu, że wszyscy są jakoś głęboko wierzącymi chrześcijanami. Chodzi raczej o znaczenie kulturowe. W tym znaczeniu ślady chrześcijaństwa odnajdziemy w poezji, literaturze, prozie, architekturze czy sztuce. Podobnie zresztą elementy muzułmańskie znajdziemy w kulturze arabskiej. Człowiek tolerancyjny przyjmuje to za fakt. Kwestionowanie obecności krzyża w przestrzeni publicznej jest irracjonalne jeszcze z jednego powodu. Promuje tak zwaną laickość negatywną. Wyrzuca ona z obiegu społecznego jakiekolwiek wartości związane z religią, tak jakby religia nie była częścią kulturalnej działalności człowieka. Nie ma się co łudzić - jeśli próbuje się usunąć taką czy inną religię z życia społecznego, to w to miejsce wdzierają się inne wartości. Człowiek w tym wymiarze nie znosi pustki - nie da się żyć bez żadnych wartości. Zawsze będą one z czymś związane. I cała sztuka tolerancji polega na przyjęciu tego pluralizmu światopoglądowego, który każe szanować korzenie kulturowe na których wyrosły całe narody. W gruncie rzeczy tolerancja nie polega na promowaniu pustki w dziedzinie wartości. I żaden trybunał nie ma prawa dekretować owej pustki w życiu człowieka. I nie chodzi wcale o puste miejsce na ścianie. Chodzi o coś więcej...
Piotr Chudziński |



