Bez Fraziera nie byłoby wielkiego Alego PDF Drukuj Email

7 listopada 2011 zmarła jedna z największych legend zawodowego  boksu, i jeden z najlepszych bokserów wagi ciężkiej w historii, mowa oczywiście o Joe Frazierze.  „Smokin” Joe, jaki przydomek uzyskał Frazier, był królem wagi ciężkiej na przełomie lat 60 i 70-tych ubiegłego wieku. Wówczas panował w wadze ciężkiej, a ze swoimi rywalami rozprawiał się w podobnym stylu co Mike Tyson w swoich najlepszych latach.

Joe Frazier nie był dużym ciężkim, ważył dziewięćdziesiąt kilka kilogramów przy wzroście 182 cm, jednak był bardzo silny, a na jego lewy sierpowy nie było mocnych. Jak sam opowiadał swoją tężyznę zawdzięcza ciężkiej pracy na roli od najmłodszych lat, a siła w lewej ręce(Frazier był praworęczny) wynikała z piłowania piłą drzew, za którą brał się właśnie tą ręką.

Od dzieciństwJoe Fraziera wiedział, że będzie bokserem, oglądał z ojcem pojedynki Joe Luisa, i chciał być taki sam jak on. Postanowił zrobić worek treningowy, powiesił go na drzewie i walił w niego każdego dnia. Gdy opuścił swój rodzinny dom i zarobił trochę pieniędzy, postanowił zainwestować w karierę bokserską. To była słuszna decyzja. Najpierw boksował jako amator. Na igrzyska Olimpijskie w 1964 r. pojechał przez przypadek, gdyż kontuzji dostał Buster Mathis, a Frazier go zastąpił. W pełni wykorzystał szansę daną przez los i wywalczył złoty medal.

Droga na szczyt Fraziera

Gdy Frazier przeszedł na zawodowstwo królem wagi ciężkiej i największą gwiazdą boksu był Muhammad Ali, który roztaczał swój blask na wszystkie strony. Frazier zdobywał doświadczenie, gdy Ali popisywał się na ringu i poza nim jako mistrz.  Jednak Alemu wytoczono proces za unikanie służby wojskowej i  zakazano boksowania. Wtedy Frazier był już gotowy na zdobycie mistrzostwa. Walkę o tytuł stoczył w 1968 roku, właśnie z Busterem Mathisem, którego znokautował w 11 rundzie. Joe Frazier szedł jak burza, gromił kolejnych rywali większość przed czasem, był niekwestionowanym mistrzem, jednak miano te kwestionował Muhammad Ali, podważając umiejętności i tytuły Fraziera. Ali ciągle twierdził, że Joe jest mistrzem tylko dlatego, bo on sam nie może walczyć.

Gdy w 1970 r. Ali został uniewinniony i przyznano mu licencję bokserską, cały bokserski świat czekał na pojedynek obu niepokonanych czempionów. Pojedynkowi nadano rangę „Walki stulecia”, co w rzeczywistości nie było nadużyciem. Atmosferę podgrzewał Ali ciągle wyzywając i prowokując Fraziera, który był prostym chłopakiem i jedyne co potrafił to boksować, za to jak! „Smokin” Joe nie mógł się doczekać, kiedy w końcu sprawi łomot Alemu za kpiny w jego kierunku.

Pojedynki Ali – Frazier

8 marca 1971 w końcu doszło do oczekiwanego starcia. Pojedynek był twardy i zacięty, cios za cios, Ali przyjmował potężne bomby przez cały pojedynek i prowokował Joe sugerując, że ciosy te nie robią na nim wrażenia. Ale pewny siebie Ali tym razem się przeliczył, Frazie ciągle nacierał, a sam był trudny do trafienia, cały pojedynek zakończyła akcja po której Frazier zapisał się w historii boksu jako jeden z największych. W ostatniej 15 rundzie jego firmowy lewy sierpowy ściąg z nóg Alego, i już nie było żadnych wątpliwości kto jest lepszy w tym pojedynku. Ali wstał i dotrwał do końca walki, ale musiał doznać goryczy porażki i wyższość Fraziera.

Joe Frazier był na szczycie, był królem pokonał największego! Być może to on byłby największy gdyby na jego drodze nie staną George Foreman. Foreman był jak tur – znakomite warunki fizyczne i siła jakiej do tej pory nie było między linami. Frazier nie miał szans, pojedynek trwał dwie rundy podczas których kilkukrotnie zaliczył deski. Po takiej walce bokser już nie jest tym samym pięściarzem, już nie jest tak pewny swoich umiejętności, swojej siły, to musiało odbić się na psychice. Ale Frazier nie poddawał się, chciał odzyskać pas mistrzowski, a na jego drodze ponownie stanął Muhammad Ali. Drugi pojedynek tylko niewiele ustępował pierwszemu ale był o wiele bardzie wyrównany. Ali był minimalnie lepszy, z czym nie mógł się pogodzić Frazier twierdząc, że to on wygrał

„Chłopie, nikt nie zapomni tego co tu zrobiłeś”!

Po dwóch wygranych walkach Fraziera, doszło do rozstrzygającego starcia, które miało ostatecznie potwierdzić kto jest lepszy. „Thriller in Manila”, bo tak został nazwany ten pojedynek, przeszedł do historii jako jedna z najsłynniejszych i najbardziej brutalnych i zaciętych walk wszech czasów. Ali był już wtedy mistrzem po niespodziewanym pokonaniu George’a Foremana.

2 października 1975 roku na otwartym stadionie w Manili w warunkach w których trudno było usiedzieć, a co dopiero walczyć, obaj pięściarze stoczyli wojnę na śmierć i życie. Żaden nie chciał odpuścić i dać zwycięstwo drugiemu, szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną stroną, raz na druga. Joe Frazier swoimi sierpami walił w Alego z całej siły, a ciosów po których rywale padali, Ali przyjął kilkadziesiąt. Po rundzie 11 mistrz chciał się poddać, opowiadał później że nie miał siły, a tułów go tak bolał, że ciężko mu było oddychać. Jednak trener Angelo Dundee wypchną go do kolejnej rundy, w której Ali o dziwo odzyskał inicjatywę.

Frazier był rozbity, nic nie widział na jedno oko, a drugie miał częściowo zapuchnięte, ale walczył. Frazier inkasował kolejne ciosy ale szedł do przodu mimo, że trzymał się na nogach tylko ambicją i siłą woli. Obaj pięściarze byli skrajnie wyczerpani. Runda 12, 13 i 14 była Alego, który pruł w głowę Fraziera cios za ciosem. Po przedostatniej rundzie narożnik Fraziera go poddał, choć on sam prosił żeby tego nie robić i pozwolić mu nadal walczyć. Słynny trener Eddie Futch powiedział mu, „Nikt chłopie nie zapomni tego co tu zrobiłeś! Byłeś wielki!” Miał rację! Ali nie miał siły nawet się cieszyć, usiadł na macie a jego wyraz twarzy mówił tylko, że przeszedł piekło podczas tego pojedynku. Sam później opowiadał, że jeszcze nigdy nie był tak blisko śmierci. Obaj pięściarze po walce trafili do szpitala.

Tak, Ali okazał się minimalnie lepszy, ale bez Fraziera nie byłoby wielkiego Alego. To jemu zawdzięcza swoją legendę, sławę i miano najwybitniejszego. To on zmusił go do wspięcia się na wyżyny swoich umiejętności, to z nim stoczył trzy legendarne pojedynki. Dzięki niemu Ali nauczył się pokory i w końcu z szacunkiem wypowiadał się o swoim wielkim rywalu.  Mimo dużej odległości i poważnych problemów z poruszaniem się w ostatnie drodze Joe Fraziera wziął udział jego największy rywal – Muhammad Ali, oraz m.in. Larry Holmes i Bernard Hopkins.

Teken

 
© 2009 Dobry Portal