"Oskar i Pani Róża" PDF Drukuj Email
Wydawnictwo Znak wznowiło właśnie serię opowiadań Oskara Emmanuela-Shmidta. Otwiera ją ekranizowany niegdyś "Oskar i Pani Róża". Na temat tej niezwykłej książki wypowiadają się gimnazjaliści: Marysia Horowska i Michał Voss. 

Sięgnęłam po tą książkę trzy, czy cztery lata temu. Byłam wtedy o wiele mniej dojrzała niż teraz, mniej rzeczy rozumiałam. Teraz myślę sobie, że to nie był jeszcze ten czas, nie ta chwila. Była to dla mnie zwykła opowieść, taka jakie czytuję na co dzień.

Oskar ma 10 lat. Jest dzieckiem chorym na białaczkę. Chłopiec zamyka się w sobie, nikogo nie chce słuchać- ani pielęgniarek, ani rodziców, nawet lekarzy. Chce się widzieć tylko z jedną osobą- jego ukochaną ciocią Różą. Przychodzi ona do niego trzy razy w tygodniu. Chłopiec słucha jej wymyślonych opowieści o sztukach walki, świetnie się przy tym bawiąc.

Pewnego dnia pani Róża proponuje Oskarowi, by zaczął pisać listy do Boga. Chłopiec pisze dwanaście listów w dwanaście ostatnich dni roku. Każdy list jest jak dziesięć lat. Ma opisać całe swoje życie, to czego nigdy nie przeżyje, czyli dorastanie młodość i starość, a na końcu prosi o rzecz, ale uwaga, tylko jedną. Nie więcej. Marzenia Oskara się spełniają. Odzyskuje kontakt z rodzicami, nie boi się już śmierci. Pani Róża mu pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile.

''Szanowny Pan Bóg ” jest dla niego kimś coraz bliższym i mały chłopiec otwiera się przed Stwórcą coraz bardziej. Dzieli się z nim swoimi myślami, spostrzeżeniami i problemami. Z każdym listem zaczyna coraz bardziej wierzyć w Boga i godzi się z tym, iż będzie musiał umrzeć. Pomimo dość smutnej tematyki choroby, śmierci, poczucia osamotnienia, książka jest bardzo pogodna, wręcz zabawna. Przepełnia ją optymizm i radość życia. Czytając niezwykłe listy małego Oskara do Pana Boga, jego przygody miłosne i rozmowy z panią Różą zapierają dech w piersiach.
Choć książka jest krótka przekazuje nam wiele treści i uniwersalne wartości. Każdy odnajdzie się w sytuacji jednego z bohaterów książki. Rodzice pozbawieni kontaktu z dzieckiem, ludzie pragnący miłości, nawet babcie zidentyfikują się z Panią Różą.

Dokładnie dwanaście dni temu moja babci pojechała do szpitala. Pożyczyłam jej "Oskara...". Mimo, że czytała ją kilka razy to znowu wzruszyła się przewracając kolejne kartki. Dodatkowo poruszyło ją to, że była w podobnej sytuacji jak Oskar (oczywiście o wiele mniej niebezpiecznej) - szpitalne łóżko, pielęgniarki.

Teraz wiem, że przyszedł odpowiedni czas na przeczytanie tej książki. Przeczytałam to dzieło w ciągu godziny i stwierdziłam, że to najwspanialsze epickie opowiadanie jakie kiedykolwiek miałam w rękach. Na jego końcu po prostu płakałam, nie mogłam powstrzymać łez. Uważam, że jest to książka ponadczasowa, niezwykła, piękna i pomimo przewidywalnego zakończenia dająca nową nadzieję. Pobudza ona czytelnika do myślenia, potrafi sprawić, że człowiek czuje potrzebę dokonania zmian w swoim życiu, przestrzega, że życie to coś, czego nie można zmarnować.
To opowiadanie polecam każdemu bez względu na wiek, płeć, wyznanie lub przekonania i gorąco zachęcam do przeczytania. ''Oskar i Pani Róża'' to książka , która powinna stać się lekturą obowiązkową w szkołach, ponieważ nauczy więcej niż wszystkie inne razem wzięte. Gwarantuje, że każdy wrażliwy człowiek będzie na przemian śmiał się i płakał. Uwierzcie, że warto poświecić chwilę czasu na jej przeczytanie.

Marysia Horowska

 

Książka ta jest ciekawa i opowiada o chłopcu umierającym na białaczkę, o cierpieniu, bólu i smutku. Jest właściwie naszym rówieśnikiem, który ma „ inne problemy” niż my. Jest śmiertelnie chory, sam nie może tego zrozumieć i pogodzić się z tym. Jego rodzice nie wiedzą jak z nim na ten temat rozmawiać, jak wszyscy mają się pogodzić z tym, że wkrótce umrze.

 

W uporaniu się z tym wszystkim pomaga chłopcu Pani Róża – wolontariuszka, która namawia Oskara do pisania listów do Boga. Chce mu pomóc odnaleźć się w chorobie, samotności i pragnie, aby odnalazł Boga. Wie, że z nim razem wszystko jest łatwiejsze. Od tego momentu zmienia się nasz bohater, a książka nie jest już tak smutna. Bóg to jego najlepszy przyjaciel, powiernik. Jemu może wszystko powierzyć, poskarżyć się i dzielić z nim radość.

W ciągu ostatnich dni opisuje swoich dziesięć lat życia. Staje się spokojny, radosny pogodzony z tym, że umiera. Wydaje się to nam, zdrowym wręcz niemożliwe, a jednak! Korzystanie z każdej chwili, docenianie tego co mamy, radość i wiara jaką posiadamy czynią nasze życie lepszym i pełniejszym, Oskar nie czuł się później samotny, nie odczuwał lęku. Był szczęśliwy i próbował to przekazać swoim rodzicom. Nie chciał żeby się zadręczali. Pani Róża to wyjątkowy i silny człowiek. Dzisiaj tyle ludzi cierpi i choruje, ale myślę, że niewielu ma to szczęście spotkać kogoś takiego na swej drodze.

Podziwiam Oskara za jego postawę, optymizm i spokój. Ta książka jest inna niż wszystkie, jakie dotychczas czytałem. Każdy z nas powinien się zastanowić, czy korzysta z życia, czy jest szczęśliwy, czy spełnia swoje marzenia. Nie wiem, czy można się przygotować na śmierć, bo przecież nie wiemy kiedy nadejdzie, ale ta książka pokazała mi, że trzeba starać się żyć jak najlepiej. Po jej przeczytaniu trudno nie być smutnym, ale Oskar był szczęśliwy, spokojny

i nie bał się, a to najważniejsze dla człowieka. Książka jest m in. lekturą, ale przeczytać powinien ją każdy, niezależnie od wieku. Pokazane w niej problemy są wokół nas i mogą dotyczyć każdego. Wiara pokazana na przykładzie Oskara jest dla nas bardziej realistyczna i lepiej można ją docenić, a Bóg nie jest tak abstrakcyjny.

Wolę czytać bardziej radosne książki, ale tą będę długo pamiętać i uważam za godną polecenia.

Michał Voss

Autor jest uczniem 2 klasy Gimnazjum Akademickiego da Vinci przy Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. 

 
© 2009 Dobry Portal