|
Masz dość ckliwych historii o miłości? Przeczytaj książkę Czasami wołam w niebo, którą napisali wspólnie Tamara Zwierzyńska-Matzke i Sven Matzke – małżeństwo, któremu przyszło zmagać się z wielką tragedią – ciężką chorobą Tamary.
Książka jest pamiętnikiem pisanym w głównej mierze przez Tamarę, ale przeplatanym przemyśleniami Svena, który także napisał do niej wstęp. Na pewno nie będziesz rozczarowany lekturą, a może nawet w trakcie jej czytania po twoich policzkach popłyną łzy wzruszenia.
Już pierwsza strona przykuwa uwagę. Jest na niej zamieszczony wiersz Tamary. Czasami wołam w niebo: Dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja? I jest w tym tak wiele bólu, żalu i potępienia samej siebie za słabość tej rozpaczy. Za niemożność bycia silną.
Człowiek, który ujrzał śmierć siedzącą w zamyśleniu na fotelu, ma w sobie ciszę. Ciszę przejmującą. Nie żaden strach. Bo strach się skończył, tak jak łzy. Tylko życie trwa, lecz nie wiadomo, jak długo jeszcze.
Chorobą, z którą dzielnie walczyła Tamara, był rak jajnika. Oto jak pisze ona w swoim pamiętniku, gdy jeszcze nie do końca wie, co jej dolega: Ból ciągły i niewyobrażalny. Zapadam się w czeluść czegoś nieznanego. Intuicja, którą niektórzy nazywają kobiecą, podpowiada mi, że moje życie się zmieni. Zaś przy dacie 5 stycznia 2000 roku zamieszcza taką notatkę: Na początku 2000 roku mam 31 lat. Ten pamiętnik będzie może wspomnieniem po mnie, a może przeczytamy go kiedyś ze Svenem i popłaczemy sobie trochę nad naszym szczęściem, a może nieszczęściem. Sama nie wiem. Nie boję się śmierci, widziałam ją w snach, raz w nocy siedzącą na fotelu. A może były to tylko ubrania? Nagle za oknem wzeszło słońce, jakby chciało powiedzieć: hej, głowa do góry, czemu piszesz tak smutno?
Sven 29 listopada 2000 roku pisze: Kolejna hiobowa wieść i wciąż nadzieja, by dwa dni później napisać: Czy mieliśmy prawdziwą szansę w tej walce? Nie wiem. Nie powinno tak być, ale jest.
Wzruszające są nie tylko opowieści i relacje Tamary, ale również Svena. Miłość, jaką się oni wzajemnie darzyli jest przepiękna i cudownie autentyczna. Wspierają się wzajemnie, dodają sobie otuchy i sił. 2 grudnia 2000 roku, już po śmierci Tamary, Sven zanotował: Postanowiłem, że zostawię ci obrączkę. Symbol naszego związku. Powinna być z tobą. Ja będę nosić tę, którą dostałem od Ciebie. Czuję się samotny. Brak mi ciebie. Tęsknię za tobą. Zawsze będę cię kochać. (…)Dziękuję za ten czas, który mieliśmy, za twoją miłość.
Książkę czyta się jednym tchem. Wyczytać z niej można zarówno wiarę i nadzieję, jak i rozpacz czy żal. Lektura pokazuje zmaganie z chorobą, a potem z nieuniknionym, jednak cały czas z jej kart przebija autentyczna miłość, jaką darzyli się Tamara i Sven.
Przeczytaj, bo naprawdę warto! Agata Gołda |