Kredytowe meandry...

 

Prawie co piąty młody człowiek w Polsce ma kredyt. Wśród naszych znajomych i rodziny bywa, że trudno znaleźć osobę, która nie miałaby choćby karty kredytowej, którą może poratować się w kryzysowej sytuacji. Jednocześnie słyszymy o osobach, które żałują wziętych kredytów. Nie chodzi tu jedynie o "frankowiczów". Kredytobiorcy narzekają głównie na warunki spłaty i ukryte koszty oraz umowy, które - jak się wydaje - napisane są w taki sposób, aby nikt ich w całości nie przeczytał.

 

Po pierwsze bank

 

 

Niejednokrotnie przestrzegani jesteśmy przed instytucjami parabankowymi. Mimo, że Komisja Nadzoru Bankowego ostatnio bardzo ograniczyła ich działanie, to wciąż wzięcie pożyczki pozabankowej nie jest problemem. Banki stanowczo odradzają korzystanie z usług rynku kredytów pozabankowych i mają rację. Produkty te są zazwyczaj wyjątkowo niekorzystnie oprocentowane. Wszyscy przecież wiemy, że dobry kredyt to taki, który ma niskie oprocentowanie. Oczywiście nikt nie pożyczy nam pieniędzy za darmo, ale kwota odsetek do spłaty to największy koszt koszt kredytu. Wreszcie należy zauważyć, że instytucje pozabankowe zawierają z nami umowę cywilno-prawną w przeciwieństwie do banków, gdzie klient zawiera umowę opartą o prawo bankowe. W przypadku ewentualnych sporów Klient ma mniej możliwości, gdy chroni go umowa cywilno-prawna. Ponadto w przypadku kredytów w banku chroni nas Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

 

 

Nie ekscytuj się...pytaj...

 

Banki stosują dość restrykcyjne zasady jeśli chodzi o przyznawanie kredytów. Może się wydawać dla nas to niekorzystne, jednak w ostatecznym rozrachunku asertywność banku, chroni również klienta przed nim samym. Chodzi o to, aby nie zadłużył się zbyt lekkomyślnie i nie przyjął na siebie zobowiązań, których nie będzie w stanie spłacić. Dlatego siedząc na przeciw doradcy bankowego działa pewien niebezpieczny dla nas psychologiczny mechanizm. Kiedy już przejdziemy procedurę weryfikacyjną i pracownik banku poinformuje nas o możliwości przyznaniu kredytu, jesteśmy tak podekscytowani, że zapominamy o głosie rozsądku. Jaknajszybciej chcemy podpisać umowę i jedyne pytanie jakie mamy, to kiedy będą pieniądze na koncie. Często zapominamy spytać nawet o wysokość raty, nie wspominając już o kosztach kredytu, prowizjach i terminach miesięcznej spłaty. Tymczasem dobry kredyt, to taki, który jest dla nas jasny. Nie powinniśmy zatem dopuszczać do sytuacji, w której podpisujemy umowę, nie znając choćby podstawowych jej elementów.

 

 

Zadłużenie ponad miarę...

 

Zdecydowanie najbardziej wymagające są kredyty na tak zwaną prognozę. Oferują je banki osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Nie są one obarczone takimi wymaganiami jak choćby kredyty hipoteczne. Bardzo często wystarcza jedynie prognoza rozwoju firmy - taki mini biznesplan. Wymagają one o wiele więcej czujności i odpowiedzialności od Klienta. Dobry kredyt to taki kredyt, który jest możliwy do spłaty, a miesięczne raty nie doprowadzą nas do finansowej ruiny. Zadłużanie się ponad swoje możliwości może mieć katastrofalne skutki, a przecież kredyt jest produktem, który ma nam pomóc. Dobrze, gdy jest impulsem do dalszego życiowego rozwoju, otwiera przed nami nowe horyzonty działania, pozwala rozwinąć naszą gospodarczą działalność lub po prostu zbudować wymarzony mały biały domek.

 

Piotr Chudziński

 

© 2008 Dobry Portal - prawda bez retuszu | Joomla Template by vonfio.de