"Ostatnie rozmowy" na adwent

Adwent już po półmetku, pora wziąć do reki jakąś pobożną książkę. Wybór padł na wydaną jakiś czas temu przez Dom Wydawniczy Rafael książkę - rozmowę Benedykta XVI z Peterem Seewaldem. Nosi tytuł: "Ostatnie rozmowy".

Książka odbiła się już szerokim echem. Miłośnicy kościelnej sensacji z niecierpliwością czekali na jakieś nowe rewelacje, które potwierdzałyby ich spiskowe teorie dziejów w kwestii papieskiej abdykacji. Tymczasem książka wieje...spokojem. Już sam głos papieża-seniora - rzecz dotąd niespotykana, bo przecież to druga w Kościele sytuacja, gdy "mamy dwóch papieży", jest nietypowa. W lekturze czuć pewne spojrzenie z oddali, z perspektywy klasztoru Mater Ecclesiae, gdzie mieszka Benedykt, wreszcie spojrzenie z perspektywy czasu. Z resztą kwestii abdykacji poświęcono zaledwie jeden rozdział w którym Papież wyjaśnia, że przyczyną abdykacji były powody zdrowotne. Okazuje się, że "Ostatnie rozmowy" są przede wszystkim podsumowaniem życia Benedykta, tak jak zwykł to czynić człowiek u kresu swej drogi. Jest więc mowa o cierpieniu, starości i oczywiście śmierci.

Jaki obraz Benedykta XVI jawi się z "Ostatnich rozmów". Oczywiście trzeba to pozostawić Czytelnikowi. Bez wątpienia widać w Seniorze potęgę intelektu. Ten zastrzyk porządnej dawki teologii bardzo się Kościołowi przydał. Było to pewne porządkowanie pojęć, układanie je w myśl niemieckiego ordung. W świecie post-prawdy, gdzie wszystko wydaje się być zmienne i względne, to niewątpliwie wielka zasługa Benedykta.

Kiedy został wybrany papieżem, w pierwszych swych słowach zwrócił uwagę, że po wielkim Janie Pawle II wybrano prostego robotnika winnicy pańskiej. Był to oczywiście wyraz pokory, ale też pewnej prawdy. Benedykt przyznaje, że wiele istotnych zmian nie był w stanie przeprowadzić. Ze względu na wiek, jest papieżem słabym, ze względu na swe zdrowotne ograniczenia, niezdolnym - jak sam przyznaje - do reform, które wymagają sił i są rozłożone na lata. Papież przyznaje nawet - co mogło być zaskoczeniem, że zna perfekcyjnie tylko jeden język - niemiecki. Decyzje o swej abdykacji odczytuje po łacinie, ponieważ w tym języku może wyrazić się precyzyjniej niż po włosku.

Po raz kolejny zatem okazuje się, że niekoniecznie w ludzkich siłach należy upatrywać potęgi Sternika piotrowej łodzi.

Piotr Chudziński

 

 

 

© 2008 Dobry Portal - prawda bez retuszu | Joomla Template by vonfio.de