5 lat później... PDF Drukuj Email

Pięć lat temu zmarł Jan Paweł II. Wówczas powiedzieć można - naród płakał. Dziś? Emocje minęły. A co pozostało?

Doskonale pamiętam atmosferę tamtych dni. Najpierw pewien rodzaj wyczekiwania pomieszanego z nadzieją. Jan Paweł II gasł, a ja - jak pewnie wielu innych - żyliśmy nadzieją, że zdarzy się cud. Osobiście miałem nadzieję, że Papież dożyje choć Światowych Dni Młodzieży, które w wakacje odbyć się miały w Kolonii. Cud się jednak nie zdarzył. Jan Paweł II zmarł wieczorem, a ja obserwowałem ludzi zmierzających do mojego parafialnego kościoła. Następnego dnia - niedziela - i znów tłumy. I tak aż do pogrzebu w różnych miejscach Polski.

Decyzja wyjazdu na pogrzeb była bezdyskusyjna. Wziąłem ostatnie oszczędności i pojechaliśmy. Wyprawa z dość przypadkowymi ludźmi w różnym wieku. W autokarze dziennikarze jednego z tabloidów szukali sensacji. Byli z nami cały czas, a profesjonalistą okazał się fotograf. Pozostała dwójka, to licealista wraz ze swoją dziewczyną. Niemal zagubieni w świecie kościelnej etykiety "reporterzy" mieli relacjonować jedno z najważniejszych wydarzeń XX wieku. 

Potem nocleg pod Rzymem. No, nie tak całkiem pod - ponad 140 km. Młodsza duchem cześć ekipy zaproponowała, aby wyruszyć odpowiednio wcześnie, tak aby na wczesne godzinny ranne być przy bramkach wejściowych na Placu Świętego Piotra. Jeden z uczestników wraz z żoną ripostuje - "zapłaciłem za nocleg i śniadanie i na pewno z tego nie zrezygnuję". Widać, że dziadzio chyba nigdy nie przesiedział na placu w oczekiwaniu na papieską Mszę. Pewnie ciepłe kapcie i telewizorek...

Wreszcie Rzym. Młodzi duchem nie wyobrażają sobie, aby w ten wyjątkowy dzień nie być na Placu Świętego Piotra, nie spojrzeć jeszcze raz w okno z którego Jan Paweł II przez lata pozdrawiał miliony ludzi. Starszym wystarczy telebim, ustawiony na jednym z placów. Atmosfera na placu nie przypomina polskich pogrzebów. Ma się wrażenie, jakby za chwilę papież z dalekiego kraju - jak za starych dobrych czasów - miał przemówić: "Non abiate paura!". Mszę celebruje kardynał Ratzinger. Polacy ze smutkiem odkrywają brak polskiego akcentu w liturgii. Czy to koniec "polskich czasów" w Watykanie? Oklaski na przemian z "Santo Subito!" żegnają trumnę niknącą we wnętrzu bazyliki. Tłum powoli topnieje. Uwalniają się łzy.

W drodze powrotnej kołaczą myśli: Co teraz? Przecież nie znaliśmy innego papieża... Zbliża się pierwsze w życiu wielu z nas konklawe.

5 rocznica przypada w Wielki Piątek. To najbardziej pokutny dzień w roku. Emocje opadły. Choć przez wielu papież uważany był za wielkiego człowieka, to przy informacjach internetowych o praktykach pokutnych polskiego papieża - biczowaniu, noszonej włosienicy - pojawiają się niewybredne komentarze. Powiedzenie: "jesteś głupi jak komentarze na onecie" staje się znów aktualne. Jednocześnie na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące życia Jana Pawła II: dziwne zbiegi okoliczności, cuda przypisywane jego modlitwie, sugestie, że papież miewał prorocze wizje. 

trudno powiedzieć co jeszcze dowiemy się o tym niezwykłym człowieku. Mam wrażenie, że jego życie w piec lat po śmierci kryje jeszcze sporo tajemnic. Co pozostało? Nauka zupełnie jeszcze nie przeczytana...

Piotr Chudziński       

 
© 2009 Dobry Portal